Dyskusje wokół prognoz pogody na zimę 2014/2015 trwają już od dłuższego czasu, jednak my postanowiliśmy zabrać głos w tej sprawie dopiero teraz. Po jednym z najchłodniejszych i najbardziej deszczowych okresów letnich ostatnich lat debata pod hasłem „jaka czeka nas zima” rozpoczęła się wyjątkowo wcześnie — na forach meteorologicznych mnożą się rozmaite teorie, ale rzetelnych opracowań na ten temat wciąż jest jak na lekarstwo.
Biorąc pod uwagę, że tworzenie tak długoterminowych prognoz jest w praktyce niemożliwe, w tym roku nawet niektóre amerykańskie serwisy meteorologiczne zrezygnowały z publikowania wczesnych projekcji zimowych, odkładając je do listopada, natomiast część poważnych włoskich portali w ogóle nie zabrała jeszcze głosu. Znacznie łatwiej znaleźć wstępne trendy dla Stanów Zjednoczonych, podczas gdy w odniesieniu do Europy dominują wpisy blogerów o trudnych do zweryfikowania kompetencjach.
Lodowata zima, polarna zima… czy rzeczywiście?
Być może dlatego, że kryzys na Ukrainie wywołał obawy przed spędzeniem zimy bez rosyjskiego gazu, a więc „bez ogrzewania”, albo po prostu dlatego, że wiele artykułów w sieci bezkrytycznie powiela sensacyjne nagłówki — faktem jest, że w minionych tygodniach ukazało się mnóstwo publikacji zapowiadających nadejście niezwykle srogiej zimy z temperaturami rzędu -20 stopni i obfitymi śnieżycami sięgającymi nizin oraz miast środkowych Włoch (ze słynnymi opadami śniegu w Rzymie na czele).
Część z tych tekstów nie zawierała żadnego uzasadnienia naukowego, inne z kolei podpierały się badaniami nad zmianami klimatycznymi oraz tezą o nieuchronnym nastaniu coraz gorętszych lat i coraz mroźniejszych zim.
W naszej ocenie tego rodzaju zapowiedzi mają jednak niewielką wartość, a prawdziwi eksperci jak dotąd powstrzymują się od wyrokowania o nadchodzącym sezonie zimowym.
Jaka więc czeka nas zima?
Jest jeszcze zbyt wcześnie, by to stwierdzić — pierwsze nieco bardziej wiarygodne prognozy sezonowe mogą pojawić się w połowie listopada. Dla nas, miłośników śniegu i narciarstwa, okazji do szusowania nie brakuje jednak już teraz: kilka lodowców jest już otwartych, a kolejne ruszą lada dzień — wystarczy poczekać na pierwsze prawdziwe śnieżyce tego sezonu.



Brak komentarzy